Wędzarnia elektryczna

Wędzarnia elektryczna

Wędzarnia elektryczna – czy to ma sens?

Konia z rzędem temu, kto z owego konia nie przesiadł się na samochód. Pewne zmiany następują w naszym życiu niemal samoistnie, są oczywistymi i nikt nie robi z tego ‘wielkiego halo’. Dlaczego więc wśród domowych wędliniarzy spotykam się często z tak wielkim sprzeciwem co do wędzarni elektrycznych? Myślę (a myśli moje graniczą z pewnością), że chodzi o strach przed nieznanym i powielanie mitów dotyczących “elektryków”. Na wstępie chcę zaznaczyć, że ten artykuł NIE jest sponsorowany. Nikt nie zapłacił mi za napisanie tego tekstu i nie mam profitów od sprzedaży jakichkolwiek wędzarni.

Prywatnie “od zawsze” posiadam wędzarnię tradycyjną, czyli opalaną drewnem (zdjęcie poniżej). Obojętne czy to beczka, skrzynia, czy jak w moim przypadku dość masywna budowla z kamienia polnego o komorze wędzarniczej i palenisku wyłożonymi cegłą – wszystkie je łączy fakt, że aby było w nich ciepło i powstawał dym, trzeba napalić drewnem. Cały proces przygotowania wędzarni i wędzenia, a więc rąbania drewna na szczapki, rozpalania ich w palenisku, wygrzewania i osuszania komory wędzarniczej (dlaczego to bezwzględnie ważna czynność, koniecznie przeczytaj tutaj: “Kwaśne wędzonki“), pilnowania temperatury, dokładania odpowiedniej ilości drewna, dbania o gęstość dymu itp. jest czasochłonny i wymaga planowania. Pal licho, gdy jest ciepło, przyjemnie, nie wieje, nie leje deszcz, nie sypie śnieg, mam masę wolnego czasu, jestem wyspany, w pełni zdrów etc., bo wtedy faktycznie czynności przy tradycyjnej wędzarni są przyjemnością. Ale gdy którykolwiek z w/w czynników zawodzi, przygotowanie wędzarni i jej pilnowanie staje się nieraz przykrym obowiązkiem. 

Mimo to, do momentu, w którym pierwszy raz wędziłem w wędzarni elektrycznej myślałem, że wędzenie mam już tak opanowane, że łatwiej być nie może. Myliłem się.  Na potrzeby 3-Dniowych Warsztatów Wędliniarskich, których jestem prowadzącym, kupiliśmy jako Fimple wędzarnię elektryczną ze sklepu zadymiarz.pl. Producentem jest Wojtek, który razem z bratem wykonuje je na zamówienie. Zdecydowaliśmy się na największą wędzarnię z oferty, czyli 600L.NG. Wkładamy do niej około 50 kg wędzonek jednorazowo. Szczerze powiem, że jest to ilość na totalnym styku i niektóre wędzonki mogą czasem być nierównomiernie uwędzone. Wniosek jest taki, że przy takiej ilości należy szczególnie zwracać uwagę na przekładanie kijów w wędzarni i robić to nieco częściej, wtedy wszystko jest w porządku. Poniżej załączam zdjęcie, na którym widać dostępne rozmiary takich wędzarni.

Od momentu zakupu, cały wspomniany wcześniej proces przygotowania wędzarni do wędzenia zamieniłem na jedną czynność – “pstryk” włącznikiem wędzarni. W tym momencie grzałka w komorze wędzarniczej się włącza i zaczyna zarówno osuszać i wygrzewać komorę do zadanej temperatury. Później wystarczy uruchomić źródło dymu, zadać odpowiednią temperaturę i przyglądać się, jak w stabilnych warunkach surowce zamieniają się w piękne wędliny.

Więc skąd do cholery w wędzarni elektrycznej źródło ciepła i dymu?

Wędzarnia elektryczna – źródło ciepła

Mam wrażenie, że określanie tego typu wędzarni mianem “elektrycznych” mocno im szkodzi. Elektryczne w nich jest po prostu źródło ciepła – grzałki. Nie ma w nich tego żywiołu, jakim jest ogień. Czy to w jakikolwiek sposób sprawia, że są gorsze od tradycyjnych, opalanych drewnem? Wręcz przeciwnie. Wędzarnię z elektryczną grzałką można łatwo kontrolować. Ustawiasz temperaturę i o nic nie musisz się martwić, temperatura będzie stabilna, a wędzonki pięknie uwędzone. Nie zdarzy się tak, że przeoczysz mocniejszy płomień i przypalisz całą zawartość komory. Nie zdarzy się tak, że palenisko wygaśnie i przez x czasu wędzonki się wychładzają i nie dostają dymu. Nie musisz nieustannie przekładać drewna w palenisku z lewej na prawą, dokładać i odejmować go tylko po to, aby utrzymać odpowiednią temperaturę. I to w widełkach, bo jak wiesz, utrzymanie konkretnej, np. 55 stopniowej temperatury w takiej wędzarni przez 2-3 godziny jest niewykonalne. A w takiej z elektryczną grzałką – jest. Ułatwia to również proces podpiekania. Wystarczy wyłączyć źródło dymu, podnieść temperaturę w komorze i czekać na moment, w którym Twoje wędliny osiągną odpowiednią temperaturę. Szybko i sprawnie.

Wędzarnia elektryczna – źródło dymu

Skąd dym, skoro drewna brak? I tu jest jeden z najczęściej powielanych mitów i brak niewiedzy. Dym w wędzarni z elektryczną grzałką powstaje poprzez żarzenie się drobno pociętego drewna. Tak pocięte drewno nazywane jest zrębkami wędzarniczymi. Są dokładnie tym samym, co moja olcha i buk, gdybym je bardzo drobno porąbał wzdłuż i wszerz albo rozdrobnił na grubej tarce. Dym ze zrębków pachnie dokładnie tak samo i ma takie same właściwości, jak dym z całych szczap drewna. Jak spalane są zrębki? W zależności od wędzarni, w różnego typu dymogeneratorach. W niektórych umieszczona jest mała grzałka, a w niektórych wystarczy zapalić zrębki zapałkami, a podtrzymywanie żaru załatwia pompka, dmuchając powietrze na żarzące się zrębki. Nad siłą nadmuchu również mamy kontrolę, co przekłada się na gęstość i ilość dymu. Tylko tyle i aż tyle. Podsumowując, dym w tego rodzaju wędzarni otrzymujemy ze spalania drewna. Nie jest “elektryczny”.

Podsumowanie

Używanie wędzarni elektrycznej pozwala zredukować niemal do zera możliwość niepowodzenia przez ludzkie niedopatrzenie, niedopilnowanie itp. Wędzenie jest niezwykle proste, przyjemne i czasooszczędne, dzięki czemu sporo ludzi wędzi znacznie częściej. To genialne rozwiązanie dla tych, którzy cenią swój czas, lubią mieć wszystko pod kontrolą, czy nie mają miejsca na składowanie i sezonowanie drewna oraz mają problem z jego pozyskiwaniem. Wyroby z wędzarni elektrycznej są znakomite, nie odbiegają niczym od tych z tradycyjnych wędzarni, a wręcz przeciwnie – są takie, jak sobie zaplanujemy, bez rozczarowań. Polecam przede wszystkim początkującym wędliniarzom, ale i tym, którzy dość mają wiecznego dreptania, sprawdzania temperatury, ilości żaru i dymu oraz zmiennych warunków atmosferycznych, wpływających na czas wędzenia. Co ważne, przy elektryku również można “wędzić” z sąsiadem. 

Pytania?

Jeśli masz pytania śmiało pisz w komentarzach pod postem. Odpowiadam na wszystkie pytania.

Adam

Ekspert, Fimple.tv

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twoje imię

Wiadomość